syl Wrzesień 19th 2009 Podróże,Życie w Australii
Blog został bardzo zaniedbany, to fakt. Umówmy się, że to przez naszą osowiałość podczas zimy w Melbourne, choć nie do końca jest to prawdą. W międzyczasie wydarzyło się trochę. Dwa razy odwiedziliśmy Sydney i okolice, pierwszy raz z czystej ciekawości i chęci dogodzenia naszym ciałom i duszom, drugi raz trochę z przymusu, ale taka odmiana to zawsze czysta przyjemność.
Czytaj dalej »
syl Czerwiec 9th 2009 Dzieje się,Obyczaje,Podróże,Życie w Australii
W ostatni poniedziałek w stanie Wiktoria świętowaliśmy urodziny Królowej. Jak na święto przystało, poniedziałek był dniem wolnym od pracy i po raz kolejny w tym roku mieliśmy długi weekend. Tu warto wspomnieć o systemie długich weekendów w Australii. Większość świąt za wyjątkiem Bożego Narodzenia, Nowego Roku, Dnia Australii i ANZAC Day są świętami ruchomymi, które z reguły „wypadają” w poniedziałki. Ma to oczywiście swoje zalety, ale również i wady. Z jednej strony po prostu wydłuża się dwudniowy weekend do trzech dni, z drugiej jednak zapomnieć można o polskim weekendzie majowym, który w skrajnych przypadkach staje się tygodniem wolnego.
Tym razem nie zaplanowaliśmy żadnych atrakcji wyjazdowych za miasto, gdyż w poniedziałek pisałam egzamin zawodowy. Organizatorom nie przeszkadzał tort ze świeczkami, które zdmuchiwała Królowa
i zmusili nas do przyjścia na egzamin o godzinie 17… Czytaj dalej »
syl Maj 28th 2009 Życie w Australii
O czym myślicie gdy kupujecie banany? O tym czy są dojrzałe, czy nie, czy oby nie mają za dużo plamek, albo właśnie tych plamek szukacie, bo zaraz ciasto bananowe będziecie zakręcać i czy cena za kilogram bananów jest przyzwoita, prawda? Ja przynajmniej tak całe życie robiłam, no może nigdy nie byłam fanką ciemnych plamek na skórkach, bo i też ciast specjalnie nie umiem piec, ale w ostatni piątek dostałam olśnienia! Za takim prostym lub mniej prostym bananem kryje się prawdziwa historia i tysiące kilometrów morskiej drogi z macierzystego portu do portu przeznaczenia. A wszystko dzięki naszemu koledze Marcinowi, którego mieliśmy zaszczyt odwiedzić na dużym kontenerowym statku handlowym podczas jego krótkiego postoju w Melbourne. Czytaj dalej »
syl Maj 20th 2009 Melbourne,Obyczaje,Życie w Australii
Dzisiaj odebraliśmy rowery z serwisu. W zeszłym sezonie ominął je przegląd, dlatego w tym obowiązkowo musiały przejść porządne oględziny pod okiem specjalistów. Ostatecznie wylądowaliśmy z bardzo wysokim rachunkiem, ale cóż, co musi być zrobione, to musi.
Prosto z pracy wsiedliśmy do pociągu w kierunku Pakenham, następnie szybka przesiadka na stacji Richmond, wysiadka na Prahranie, 10 minut piechotą po Chapel Street i już jesteśmy w centrum rowerowym przy High Street. Krótki rekonesans, sprawdzenie czy wszystko działa i obowiązkowe podkasanie garniturowych spodni, o nałożeniu kasku nie wspomnę. Ignorancja tego ostatniego może kosztować 50 dolarów (czasami też nieprzyjemny zabieg wywiercenia dziury w głowie), więc warto się pilnować. Ponieważ w domu nie czekał na nas żaden szybki obiad do odgrzania, drogą głosowania wygrała pizza na Chapel St. Mamy takie swoje jedno miejsce, blisko Dandenong Road, które nigdy nie zawodzi, bo jest zawsze otwarte, nawet późno w nocy, a pizzę robią dobrą. Czytaj dalej »
syl Maj 1st 2009 Życie w Australii
Raz na jakiś czas napotykamy w naszym mieszkaniu na nieproszonych lokatorów, którzy usiłują u nas przewaletować. Wszystko zaczęło się od powrotu z Polski, gdzie spędzaliśmy Święta BN. Wtedy to w naszej kuchni, a konkretnie przy listwie ochronnej między ścianą a podłogą, odkryliśmy ogromną liczbę mrówek! Takich prawdziwych leśnych mrówek, nie jakichś tam faraonek, na myśl o których przechodzą mi dreszcze. Zaskoczeni tym faktem z podekscytowaniem opowiedzieliśmy o tej rewelacji naszemu sąsiadowi Garemu, typowemu Aussie, który wzruszył jedynie ramionami i dodał „E tam, nic wielkiego! To normalne w mieszkaniach na parterze o tej porze roku. Gdy jest sucho mrówki wędrują do mieszkań w poszukiwaniu wody!” Przyjęlismy to za oczywistość, a rankiem znaleźliśmy na progu kartkę od sąsiada z nazwą środka chemicznego, który miał wyprosić naszych lokatorów. Specyfik ten Tomek nabył w jednym ze sklepów Hardware Store i rzeczywiście pomógł! Czytaj dalej »
syl Kwiecień 29th 2009 Życie w Australii
Moja krew sie zdecydowanie rozrzedziła! Do takiego wniosku doszłam dzisiaj rano stojąc na stacji w oczekiwaniu na pociąg do pracy. Zmarzłam bardzo, brrr! A to dopiero 12 stopni… Niewiarygodne jak człowiek łatwo zapomina do czego zwykł być przyzwyczajony i śmie w ogóle narzekać na ziąb w Australii. Ale powoli, te narzekania nie są jednak do końca bezpodstawne. Pamiętacie z dzieciństwa piękne wzory malowane przez mróz na szybach okien? Coś, czego nie sposób już doświadczyć w dzisiejszych polskich domach? Otóż, tutaj w Melbourne cały czas jest szansa, że te cuda natury jeszcze w tym roku będziemy mieli okazję podziwiać! A powodów jest kilka. Czytaj dalej »
syl Kwiecień 26th 2009 Dzieje się,Obyczaje,Życie w Australii
25 kwietnia jest dla Australijczyków dniem szczególnym. ANZAC Day to największe święto narodowe obchodzone w rocznicę, w którą żołnierze australijscy i nowozelandzcy wylądowali w Gallipoli w roku 1915 by wziąć udział w bitwie o Dardanele. Australia jako demokratyczne, suwerenne państwo funkcjonowała zaledwie 14 lat, kiedy to w 1914 roku podjęto decyzje o przystąpieniu do Pierwszej Wojny Światowej. Była to ważna decyzja dla tak młodego państwa, któremu zależało na zdobyciu uznania i reputacji innych krajów. I choć trwająca długie miesiące walka zakończyła się niepowodzeniem, Australijczycy i Nowozelandczycy wyraźnie opowiedzieli się za niepodległością narodów. Czytaj dalej »
janaz Kwiecień 8th 2009 Obyczaje,Życie w Australii
Zbliżająca się wielkimi krokami Wielkanoc będzie naszą pierwszą za wielką wodą. Ciężko powiedzieć, jak Australijczycy obchodzą to święto. Nasz kolega z pracy Matt, organizuje w Wielką Sobotę BBQ (grilla), a Niedzielę Wielkanocną spędzi z grupą kolegów na wspólnych przygotowaniach do egzaminu. Ponieważ nie stanowi on reprezentatywnej grupy, nie będę wysuwać śmiałej tezy, że Australijczycy w Wielkanoc się uczą. Dla wielu jest to dla dobra okazja do wyjechania za miasto, ponieważ pogoda jeszcze sprzyja ku temu i można 4 dni (Wielki Piątek też jest dniem wolnym od pracy) spędzić z dala od zgiełku, doładowując baterie przed nieuchronną zimą. Czytaj dalej »
syl Kwiecień 5th 2009 Życie w Australii
No i stało się! Po roku wspólnej przygody nasi przyjaciele, z którymi rozpoczynaliśmy tą podróż 2 kwietnia 2008 roku wrócili do Polski! A było tak pięknie! Już od samego początku zagrało to coś między nami wszyskimi, co pozwoliło nam stworzyć ciekawą paczkę dzielącą swoje pasje i otwartość na nowości. Przeżyliśmy kilka niesamowitych wspólnych podróży jak ta do Top End, czy do Australii Zachodniej, wiele uroczych kolacji i imprez, których żal było kończyć… Z pewnością brakować nam będzie Waszego wsparcia i obecności na co dzień, Drogie Koleżanki i Koledzy, ale na szczęście wiemy, że to nie koniec naszej znajomosci! Przeciwnie, cieszy nas że mogliśmy bawić i uczyć się razem, pracować i bąki zbijać w odpowiednim czasie. Do zobaczenia niebawem! Dzisiaj świat nie zna granic! Wiemy o tym wszyscy.