Wieści z AustraliiRSS wpisów RSS komentarzy

Archiwum z miesiąca Styczeń, 2010

Lodowiec Fox i przeprawa przez przełęcz Haast

To, na czym najbardziej nam zależało kolejnego poranka, to ujrzenia i sfotografowanie krystalicznego odbicia Mount Cook w jeziorze Matheson, popularnej wizytówki Nowej Zelandii w niemalże wszystkich folderach promujących Południową Wyspę. A zadanie nie jest łatwe, gdyż Mount Cook ma to do siebie, że jest dość kapryśny i upodobał sobie znikać w otchłani chmur przez większość czasu. Z kempingu zebraliśmy się o 8 rano, gdyż rankiem szanse na złapanie widoku są największe. Spacer dookoła jeziora należy do bardzo przyjemnych i jest właściwie dostępny dla wszystkich bez względu na wiek i kondycję fizyczną. Po drodze jest kilka punktów widokowych, nas zwabił jeden o nazwie „Widok widoków”, w którym postaliśmy chyba trochę za długo, bo szczyt Mt Cook po jakiś 10 minutach wyczerpał swój limit na dobra pogodę i zaczął z nami pogrywać. Gdy dotarliśmy do właściwego miejsca skąd można podziwiać lustrzane odbicie góry w tafli jeziora, Mt Cook schował się nam za chmury już na dobre i tylko wytrwałość Tomka pozwoliła mu na uchwycenie kilku dobrych fotek. Uprzedzam, nie widać jednak na nich całego szczytu Mount Cook! :)

Odbicie Mt Cook w jeziorze Matheson Czytaj dalej »

4 komentarzy

Pancake Rocks, czyli naleśniki na deser

W Jackson Retreat zjedliśmy nasze pierwsze kempingowe śniadanie, spakowaliśmy manatki i w towarzystwie pięknej słonecznej pogody udaliśmy się w dalszą drogę na West Coast. A widoki mieliśmy wspaniałe! Z górskiej trasy przenieśliśmy się na malowniczą drogę biegnącą wzdłuż Morza Tasmana. Wiła się ona beztrosko przez pokryte gęstym lasem deszczowym wzgórza i klify, z gdzieniegdzie tylko ukrytymi domostwami nastawionymi głównie na ekoturystykę. Wszystko to spowite w lekkiej mgle, przez którą przenikały promienie słoneczne. Po prostu raj dla oka! Celem, do którego dążyliśmy tego przedpołudnia były Punakaiki (nazwa maoryska), Pancake Rocks (nazwa angielska) czy jak kto woli swojskie naleśniki. :) I tu kolejna niespodzianka. Kolega z pracy, Darran, rodowity Nowozelandczyk nie polecał nam specjalnie tego miejsca twierdząc, że nie wzbudzi w nas większych emocji i o dziwo, pomylił się całkowicie.

Pancake Rocks
Czytaj dalej »

2 komentarzy

Nasz szalony Loki i pierwsza przeprawa przez góry

Skłamałabym mówiąc, że w niedzielę 20 grudnia wyruszyliśmy z Christchurch wczesnym rankiem. Wypożyczalnia Spaceshipów czynna jest od 9 rano, a przejęcie auta poprzedzone jest instruktarzem obsługi całego wyposażenia. I choć wiele tego nie ma, brak wygód spotykanych w większych rozmiarach campervanach takich jak toaleta, kranik, kuchenka gazowa zamontowana na stałe, to jednak procedura papierkowa zajęła nam trochę czasu. Trzeba przyznać, że firma z której braliśmy nasze autko ma fajny pomysł na autopromocję. W swej ofercie mają niewielkie campervany wielkości Toyoty Tarago, których tylne siedzenia przerobione są na łóżko i skrzynie do przechowywania rzeczy. Klientela to głównie pary młodych ludzi, czasami samotni podróżnicy. Cała otoczka związana jest z kosmosem, nazwę „campervan” zastąpiono „spaceship” czyli „statek kosmiczny”, dodatkowo każdy spaceship ma własną nazwę, my zaadaptowaliśmy Lokiego na dwa tygodnie. Kierowcy nazywani są astronautami, a punkty odbioru aut, stacjami kosmicznymi. Może wyda się to nieco infantylne, ale na wakacjach przecież przede wszystkim chodzi o dobra zabawę i pełen relaks, tak więc Szalony Loki ruszaj do dzieła!

Pobudka w Spaceshipie

Czytaj dalej »

Brak komentarzy