janaz Maj 29th 2009 Fotografie
We wtorkowy jesienny wieczór wybrałem się z Kubą i jego dwoma znajomymi na fotograficzny plener. Celem było szukanie fajnych kadrów w Docklandach, dzielnicy portowej sąsiadującej ze ścisłym centrum Melbourne. Obecnie jest to miejsce bardzo mocno rozwijane. Buduje się tu nowoczesne apartamentowce, powstają siedziby firm, restauracje i inne atrakcje, jak chociażby wielki diabelski młyn Southern Star (unieruchomiony na rok przez falę upałów) czy stadion Etihad. Drogie jachty cumujące przy kejach dodatkowo podnoszą rangę okolicy. Niestety nie wiadomo dlaczego, miejsce to w ogóle nie tętni życiem. Wieczorem sprawia nawet wrażenie opuszczonego miasta. Spacer po Docklandach jest bardzo interesujący z uwagi na architekturę nowoczesnych budowli, a także różnorodne instalacje artystyczne. Poniżej fotki z wtorkowego spaceru. Czytaj dalej »
syl Maj 28th 2009 Życie w Australii
O czym myślicie gdy kupujecie banany? O tym czy są dojrzałe, czy nie, czy oby nie mają za dużo plamek, albo właśnie tych plamek szukacie, bo zaraz ciasto bananowe będziecie zakręcać i czy cena za kilogram bananów jest przyzwoita, prawda? Ja przynajmniej tak całe życie robiłam, no może nigdy nie byłam fanką ciemnych plamek na skórkach, bo i też ciast specjalnie nie umiem piec, ale w ostatni piątek dostałam olśnienia! Za takim prostym lub mniej prostym bananem kryje się prawdziwa historia i tysiące kilometrów morskiej drogi z macierzystego portu do portu przeznaczenia. A wszystko dzięki naszemu koledze Marcinowi, którego mieliśmy zaszczyt odwiedzić na dużym kontenerowym statku handlowym podczas jego krótkiego postoju w Melbourne. Czytaj dalej »
syl Maj 20th 2009 Melbourne,Obyczaje,Życie w Australii
Dzisiaj odebraliśmy rowery z serwisu. W zeszłym sezonie ominął je przegląd, dlatego w tym obowiązkowo musiały przejść porządne oględziny pod okiem specjalistów. Ostatecznie wylądowaliśmy z bardzo wysokim rachunkiem, ale cóż, co musi być zrobione, to musi.
Prosto z pracy wsiedliśmy do pociągu w kierunku Pakenham, następnie szybka przesiadka na stacji Richmond, wysiadka na Prahranie, 10 minut piechotą po Chapel Street i już jesteśmy w centrum rowerowym przy High Street. Krótki rekonesans, sprawdzenie czy wszystko działa i obowiązkowe podkasanie garniturowych spodni, o nałożeniu kasku nie wspomnę. Ignorancja tego ostatniego może kosztować 50 dolarów (czasami też nieprzyjemny zabieg wywiercenia dziury w głowie), więc warto się pilnować. Ponieważ w domu nie czekał na nas żaden szybki obiad do odgrzania, drogą głosowania wygrała pizza na Chapel St. Mamy takie swoje jedno miejsce, blisko Dandenong Road, które nigdy nie zawodzi, bo jest zawsze otwarte, nawet późno w nocy, a pizzę robią dobrą. Czytaj dalej »
syl Maj 18th 2009 Dzieje się,Melbourne
Właśnie minęła godzina 17.30, długo oczekiwany moment tego dnia. Szybki ruch myszką w lewy, dolny róg monitora i kliknięcie w pole „Shut down”. Nareszcie! Za dwie godziny przeniesiemy się w barwny świat linoskoczków, filigranowych tancerek i zwinnych akrobatów. Proszę Państwa przed nami Cirque du Soleil! Czytaj dalej »
syl Maj 11th 2009 Podróże
W Poniedziałek Wielkanocny wyjechaliśmy z Canberry wczesnym rankiem, by o przyzwoitej godzinie rozpocząć nasz marsz na Górę Kościuszki (2230m n.p.m.), najwyższy szczyt Australii. Są śmiałkowie, którzy odrzucają ten fakt i twierdzą, że szczyt w Górach Śnieżnych nie jest najwyższym punktem nad poziomem morza w Australii i Oceanii, a jest nim Puncak Jaya (4884 m n.p.m.), wulkan na Nowej Gwinei, jednej z wysp Pacyfiku. Czytaj dalej »
janaz Maj 7th 2009 Podróże
W Wielką Sobotę wczesnym popołudniem wyruszyliśmy do stolicy Australii. Trasa prowadząca od wschodniego wybrzeża do Canberry wiedzie przez dziesiątki kilometrów malowniczych górskich serpentyn. Od czasu do czasu mija się niewielkie mieściny, które swoim ospałym klimatem w ogóle nie sugerują, ze zbliżamy się do polityczno-dyplomatycznego centrum kontynentu. Kemping, na którym zatrzymaliśmy się kilkadziesiąt kilometrów przed Canberrą też był inny, niż te mijane nad oceanem – przy samej drodze, dziki, nieprzyjemny, klimat trochę jak w thrillerach, których akcja dzieje się w outbacku Australii. Czytaj dalej »
syl Maj 3rd 2009 Melbourne
W bezchmurny sobotni poranek pojawił się dylemat, czy udać się na wycieczkę rowerową wzdłuż Yarry, czy pojechać tramwajem na Fitzroy? Zwyciężyła druga opcja, obawiam się że trochę z lenistwa i braku chęci odkurzenia rowerów i napompowania kół… Na szczęście wyszło to nam na dobre i odkryliśmy kilka kolejnych fajnych miejsc w Melbourne. Czytaj dalej »
syl Maj 1st 2009 Życie w Australii
Raz na jakiś czas napotykamy w naszym mieszkaniu na nieproszonych lokatorów, którzy usiłują u nas przewaletować. Wszystko zaczęło się od powrotu z Polski, gdzie spędzaliśmy Święta BN. Wtedy to w naszej kuchni, a konkretnie przy listwie ochronnej między ścianą a podłogą, odkryliśmy ogromną liczbę mrówek! Takich prawdziwych leśnych mrówek, nie jakichś tam faraonek, na myśl o których przechodzą mi dreszcze. Zaskoczeni tym faktem z podekscytowaniem opowiedzieliśmy o tej rewelacji naszemu sąsiadowi Garemu, typowemu Aussie, który wzruszył jedynie ramionami i dodał „E tam, nic wielkiego! To normalne w mieszkaniach na parterze o tej porze roku. Gdy jest sucho mrówki wędrują do mieszkań w poszukiwaniu wody!” Przyjęlismy to za oczywistość, a rankiem znaleźliśmy na progu kartkę od sąsiada z nazwą środka chemicznego, który miał wyprosić naszych lokatorów. Specyfik ten Tomek nabył w jednym ze sklepów Hardware Store i rzeczywiście pomógł! Czytaj dalej »